Dawno już nie pisałem ale nie było o czym bo praktycznie nie grałem online, zresztą live też nie. Powód? Bardzo prosty. Po serii przegranych postanowiłem, że w pokera online będę grał jedynie rekreacyjnie i jak mnie najdzie ochota. Przede wszystkim chciałem trochę ochłonąć bo przegrałem naprawdę sporo (jak na mnie – dla jednych może to mało, dla niektórych relatywnie więcej niż dla mnie). Musze jednak przyznać, że dwie średnie krajowe piechotą nie chodzą.
Pomimo tego, że od początku swojej przygody z pokerem trochę na poważniej (czyli okres, z którego mam statystyki) jestem na plus, to jednak ostatnie kilka miesięcy to po prostu spore straty. Wynik trochę ratuje rakeback (z gry na Cake Poker) i niezłe bonusy (to głównie na UltimateBet i kilka roomów w sieci iPoker), jednak to nie to co bym chciał.
No ale koniec narzekania, w końcu tytuł tego odcinka bloga mówi sam za siebie – rush na Party Poker. Ogólnie na Party nie grałem dobry rok więc się trochę zdziwiłem, gdy dostałem od nich list (tak list, nie email), w którym informowali mnie, że w ramach promocji dostałem $10. O liście zdążyłem zapomnieć, a moje dziesięć dolców czekało. W końcu kilka dni temu sobie o nich przypomniałem. Głównym powodem była wieczorna nuda więc postanowiłem trochę pograć.
Oczywiście żaden bankroll management :-) wszedłem na NL10 i postanowiłem, że gdy się podwoję to wychodzę. Double up był dość szybki, gdy przeciwnik nie mógł zrzucić swojej top pary dam (A-Q), gdy na turni raisowałem z trafionymi dwiema niskimi parami. River nic nie zmienił i double up jest.
Zmieniłem stół i znowu dość szybko się podwoiłem. Tym razem z Q-J i trafionym dla turnie stricie, gdy przeciwnik za bardzo przywiązał się do króla, którego też dostał na turnie. No cóż A-K jest czasem przeceniane. Na NL10 zagrałem zaledwie 43 rozdania, w których łącznie wygrałem $19,67.
Przeniosłem się na NL25. Tutaj pograłem już trochę dłużej bo również drugiego dnia, kiedy pozwoliłem sobie na otwarcie drugiego stołu. Łącznie rozegrałem prawie 800 rozdań i osiągnąłem mały plus (niecałe $40).
Trzeciego dnia mając jakieś $70 postanowiłem zagrać na NL50 z postanowieniem podwojenia się lub utraty darmowych tak naprawdę dolarów. Zagrałem ledwo 73 rozdania, w których wygrałem prawie 2,5 BI więc nie było źle. Nie przegrałem żadnego większego rozdania (takich rozdań zdarzyło się kilka na NL25). Z ciekawszych rozdań to double up z Q-9 suited na SB.
UTG+2 raisuje do $1, sprawdza button i sprawdzam ja. Flop prawie marzenie Kd-4d-Qc (ja miałem Qd-9d). Czekam, pierwotny agresor zagrywa donk beta za $0,50, button sprawdza, a ja raisuje do $3,16. Obaj sprawdzają, a ja na turnie trafiam swój kolor, gdy pojawia się 6d. Lead bet za trochę poniżej 3/4 puli, UTG+2 pasuje, a button przebija do $18. Odpowiadam all inem i dostaję szybkiego calla. River to nic nie zmieniająca 9s i mój kolorek bije seta króli trafionego już na flopie. Pula $99,66.
Jak widać po solidnym double up na NL50 zakończyłem grę i wypłaciłem prawie $180. A to wszystko z darmowych $10 w 3 dni, podczas których pograłem zaledwie parę godzin. Po takich sesjach naprawdę czuję, że mógłbym grać o wiele więcej z całkiem niezłym zyskiem, tylko jak już wspomniałem problemem u mnie jest dyscyplina, a jak na razie mam trochę ważniejsze sprawy na głowie związane ze swoją przyszłością zawodową, więc pokerek tylko okazjonalnie.
Pozdrawiam i do następnego odcinka!
P.S.
Jak część z Was zauważyłem przerzuciłem się z PT 2 na Poker Tracker 3, który muszą przyznać naprawdę jest świetnym programem. Nie zauważyłem jak na razie żadnych braków, tak więc polecam wszystkim. Sam skorzystałem z promocji na pokersoftware.pl http://www.pokersoftware.pl/poker-tracker/free-poker-tracker.php





